Dorota Lampart (1906 – 2005)

Źródło: archiwum Ewy Fryś – Pietraszkowej

Nazywano ją „Nikiforem w spódnicy”, ale najczęściej „głupią Dorką”, bo nie potrafiła lub nie chciała żyć jak należało. Nieślubną córkę góralki Zofii wychowywali dziadkowie, usiłując nauczyć ją prac gospodarskich. Choć odziedziczyła po nich w Czarnotowej, przysiółku Zawoi małe gospodarstwo, nie radziła sobie z nim: ziemię uprawną porosły chwasty, a dom zaczęły wypełniać góry śmieci. To drażniło miejscowych, którzy by przetrwać musieli ciężko pracować. Wyzywano ją od leni, niechlujów i brudasów. Odgradzała się więc od wiejskiej społeczności szukając towarzystwa wśród zwierząt. Wyprowadzała nocą swoje kozy na pastwiska i śpiewała swoje ulubione pieśni. Podobno od dzieciństwa nawiedzały ją symboliczne sny, które później przenosiła na papier. Najchętniej malowała mieszkańców Nieba, krainy wiecznej szczęśliwości, za którą zapewne tęskniła. Ale nie tylko malowała, lepiła też z gliny, ze skóry i drutu robiła figurki zwierząt, a z suszonych ziół ozdobne kompozycje. Układała też wiersze i pieśni religijne. Na początku lat 60. zainteresował się nią kierownik pracowni Badania Sztuki Nieprofesjonalnej PAN, redaktor naczelny „Polskiej Sztuki Ludowej, Aleksander Jackowski. Kupił kilka obrazów i załatwił jej zapomogę.

Dorota Lampart, Śmierć matki, ok. 1934, tempera na papierze // Źródło: Muzeum Etnograficzne w Krakowie

W 1969 r. napisał o niej w „Przekroju” etnograf Jan Bujak. Dorka stała się wkrótce znana i po jej obrazy zaczęli przyjeżdżać kolekcjonerzy. Gdy stary dom się rozpadł, władze gminy wspomogły budowę nowego. Mimo pomocy, którą otrzymywała, wciąż żyła w biedzie. Jej sytuacja zainteresowała dokumentalistkę Hannę Kramarczuk i tak powstał film „Ballada o Lampart Dorocie”. Miała wówczas ponad osiemdziesiąt lat i zupełnie nie radziła sobie z trudami codziennego dnia. Trzy lata później zabrano ją do zakładu opiekuńczo – leczniczego w Rajczy. Spędziła w nim czternaście długich lat tęskniąc za wolnością i swoimi kozami. Zawsze marzyła, by zacząć malować olejami na prawdziwym płótnie. To marzenie jak zapewne wiele innych nie spełniło się. Ale żyła jak chciała, wbrew uporządkowanemu światu więc może była szczęśliwa…Spoczywa na cmentarzu w Zawoi.

Środa Popielcowa // Źródło: Muzeum Etnograficzne w Krakowie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *