Augustin Lesage (1876 – 1954)

Źródło: https://christianberst.com/

Był górnikiem i wcale nie zamierzał zostać malarzem.  Nie interesował się sztuką, a w muzeum był raz podczas służby wojskowej. Pewnego dnia, gdy zjechał pod ziemię, usłyszał głos, który poinformował go, że zostanie malarzem. Wkrótce pojawiły się nowe głosy, które nie tylko zachęcały go do malowania, ale wręcz udzielały mu instrukcji, co ma malować, jakich użyć materiałów i gdzie je znaleźć. Augustin zaczął wierzyć, że to zmarła siostra do niego przemawia…

Był zdezorientowany, nie bardzo wiedział, co ma robić, bo przecież wcześniej nie miał pędzla w ręce. Duch to zauważył i pocieszał go: Nie przejmuj się nieistotnymi szczegółami. To my pracujemy przez twoje ręce. Nie bój się. Jesteśmy obok Ciebie. Pewnego dnia zostaniesz malarzem. I stało się …

  Zaczął od kupna płótna, ale nie wiedząc jak ma być duże, a może zapomniał wymiarów, kupił ogromne i tak już zostało – jego prace już prawie zawsze będą wielkowymiarowe. Nie wiedział, co ma malować. Nigdy – jak mówił – nie miał przeglądu całej pracy w żadnym momencie jej wykonania, poddawał się wyłącznie swoim przewodnikom. Na początku nie podpisywał swoich obrazów, później pojawiał się na nich podpis Leonardo Da Vinci, w końcu podpisywał swoim nazwiskiem, czasami umieszczał też datę. Od 1923 roku mógł już utrzymywać się ze swojego malarstwa, a po drugiej wojnie światowej zainteresował się nim odkrywca art brutu, Jean Dubuffet.

 Obrazy Lesage’a są absolutnie niezwykłe: orientalne formy architektoniczne przypominające misternie utkaną koronkę, która oplata centralny temat np. głowę Nefretete, czy Chrystusa dźwigającego krzyż, cechuje niewiarygodnie dokładna symetria. Był malarzem niezwykle pracowitym nie tylko z uwagi na precyzję,  ale również jeśli chodzi o dorobek – zostawił po sobie ok. 800 obrazów. Można je oglądać w Collection de l’Art Brut w Lozannie. Tam też w 1989 roku zorganizowano mu wielką retrospektywę, której towarzyszył katalog.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *