Madge Gill (1882 – 1961)

Była nieślubnym dzieckiem, które w epoce wiktoriańskiej należało ukryć przed światem więc dzieciństwo spędziła w sierocińcu. Stamtąd wysłano ją wraz z innymi sierotami do Kanady do pracy na farmach. Po powrocie zamieszkała z ciotką, której pasją był spirytualizm. Wkrótce znalazła pracę i wyszła za mąż za kuzyna. Poród martwej córeczki przykuł ją do łóżka, a dodatkowym problem było niedowidzenie na jedno oko. Mimo kalectwa zaczęła w tym czasie rysować tuszem. Nie przypisywała sobie powstających prac – twierdziła, że kieruje nią duch. Nazywała go Myrninerest i tak też podpisywała swoje rysunki. Zachowanie Magdę zaniepokoiło jej męża i postanowił skonsultować ją z psychiatrą. Trafiła pod opiekę Helen Boyle, pierwszej lekarki, która sprzeciwiała się wysyłaniu kobiet z zaburzeniami psychicznymi do przytułków. Doktor Boyle widząc prace podopiecznej zachęcała ją do dalszej pracy twórczej, upatrując w niej zapewne moc terapeutyczną.

W 1939 r. wystawiono jedną z jej prac o gigantycznych rozmiarach – mierzyła 40 metrów
długości. Magde była bardzo pracowita, ale rzadko wystawiała i nigdy nie sprzedawała. Uważała, że nie może dysponować pracami, które do niej nie należą – były jak twierdziła własnością ducha. Po śmierci syna w 1958 r. (jeden z synów zmarł w 1918 r. na hiszpankę) załamała się – zaczęła pić i przestała rysować i wyszywać, bo Magde zapełniała swoimi haftami również wielometrowej długości tkaniny.


Jej prace na papierze przedstawiają głównie kobiety o bladych twarzach, spowite w misternie utkane szaty skomponowane z kresek i szachownic. Częstym elementem jej prac są też schody. Kogo przedstawiają owe twarze – malarkę czy jej córkę w zaświatach? A może ducha, który prowadził jej rękę? Czy twórczość Madge Gill miała istotnie charakter spirytystyczny – była próbą skontaktowania się ze zmarłą córką, jak niektórzy sugerują? Prace jej można oglądać w kolekcji art brut w Lozannie. Można też przeczytać o niej książkę Davida Ttibeta, muzyka i malarza outsidera.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *