Grażyna Borowik-Pieniek

Profesor sztuki, absolwentka Wydziału Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, wystawiająca swe prace na ponad dwustu wystawach zbiorowych i kilkunastu indywidualnych w kraju i za granicą, uprawiająca malarstwo, rysunek, fotografię, realizująca działania w przestrzeni i performens. Doświadczony pedagog, ekspert i trener arteterapii, organizatorka i kuratorka ponad dwustu wystaw artystów polskich i zagranicznych, wieloletnia opiekunka koła naukowego studentów, organizatorka rozmaitych warsztatów plastycznych i plenerów, prezydent Stowarzyszenia Psychiatria i Sztuka, organizatorka międzynarodowych konferencji naukowych, zajęć arteterapeutycznych, konsultacji.

Pani profesor, jest Pani absolwentką Wydziału Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, pracuje Pani na Wydziale Sztuki Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie i wykłada Pani malarstwo w Krakowskich Szkołach Artystycznych (KSA). Skąd więc u Pani zainteresowania twórczością nieprofesjonalną, szczególnie art brut?

Przed ukończeniem malarstwa w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, w pracowni profesora Adama Marczyńskiego studiowałam w uczelni pedagogicznej. Nauczano tam między innymi psychologii, a ta interesowała mnie szczególnie. Jestem absolwentką liceum plastycznego więc mój kontakt ze sztuką był dość wczesny. Już wtedy zastanawiałam się co sprawia, że człowiek tworzy, skąd ta potrzeba wyrażania myśli, przeżyć, emocji za pomocą środków plastycznych? To pytanie nurtuje mnie i dzisiaj. Bo jak wytłumaczyć twórczą aktywność człowieka w sytuacjach zagrożenia, biedy, choroby. Sztuka powstaje również tam, gdzie nikt jej się nie spodziewa, w sytuacjach ekstremalnych, w obozach, w czasie wojny, w więzieniach, w szpitalach. Pomaga mentalnie wymykać się z niewoli wrogich sił, daje poczucie sprawczości i spełnienia. Jest bezpieczną przykrywką dla dorosłych, by w dalszym ciągu mogli pozostawać w świecie fantazji. To wszystko prawda, ale wszystkiego nie wyjaśnia. Te i podobne dociekania prowadziły mnie w kierunku sztuki art brut, którą odróżniam wyraźnie od twórczości ludowej czy nieprofesjonalnej. Jeszcze jako studentka, obserwując koleżanki, kolegów i profesorów nie mogłam oprzeć się myśli, że dla wielu z nich twórczość jest rodzajem autoterapii.

W roku 1982, niedługo po podjęciu pracy na Wydziale Sztuki w Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie, zorganizowałam konferencję pod hasłem „Sztuka jako terapia.” Konferencji towarzyszyła wystawa stworzona z prac malarskich i rysunkowych pacjentów Specjalistycznego Szpitala im. J. Babińskiego w Krakowie, wśród których odnalazłam studentów i absolwentów ASP. To wówczas poznałam doktora Andrzeja Kowala, znakomitego psychiatrę, wieloletniego dyrektora Szpitala Babińskiego, którego zaprosiłam do udziału w konferencji. To było moje pierwsze, naoczne zetknięcie się ze sztuką osób chorych i zaburzonych psychicznie, niepełnosprawnych intelektualnie, osób po rożnego rodzaju kryzysach. Ale wtedy terminy art brut czy arteterapia nikomu nic nie mówiły. Wprawdzie art brut kojarzyłam z wybitnym artystą Jeanem Dubuffetem, ale to była historia sztuki, a tymczasem życie objawiło swój skomplikowany i niespodziewany wymiar. Spontaniczna, niczym nie krępowana, szczera i autentyczna twórczość osób niekształconych plastycznie, dotkniętych chorobami psychicznymi i społecznym wykluczeniem okazała się fascynującym zjawiskiem, wokół którego przez ostatnie półwiecze zorganizowano komercyjny rynek, na którego temat wydano mnóstwo publikacji, wygłoszono tysiące wykładów.

Termin wymyślony przez Dubuffeta w 1945 roku, zawłaszczany przez inne rodzaje plastycznej kreacji, stał się niejasny i rodził nieporozumienia. W roku 1972 pojawił się angielski termin outsider art, autorstwa historyka sztuki Rogera Cardinala, którego zamiarem było uporządkowanie artystycznych zjawisk. W tym obszerniejszym znaczeniowo pojęciu można pomieścić tych wszystkich twórców, których realizacje powstają na obrzeżach sztuki, poza jej głównymi nurtami; rozmaitych ekscentryków, dziwaków, samouków, niewykształconych amatorów, ale w gronie outsiderów chcą się znaleźć również niektórzy utytułowani artyści podkreślający swą niezależność i indywidualność.

Stacja Badawcza Outsider Art w Krakowie, ul. Kalwaryjska 29

W Stowarzyszeniu Psychiatria i Sztuka kontynuuje Pani myśl założyciela doktora Andrzeja Kowala – psychiatry, animatora ruchu arteterapii, dyrektora Szpitala Psychiatrycznego im. dr J. Babińskiego w Krakowie. Jest Pani również autorką programu studiów arteterapia na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie. Czy mogłaby pani coś więcej na ten temat powiedzieć?

Doktor Andrzej Kowal był cenionym lekarzem psychiatrą, filozofem, lubił sztukę, odwiedzał galerie i muzea, posiadał sporą kolekcję sztuki art brut i outsider art. Jako lekarz i dyrektor Szpitala Specjalistycznego im. J. Babińskiego w latach 1991 – 2003 widział potrzebę kontynuowania terapii przez sztukę, którą zapoczątkowała w latach 70. dr Noemi Madejska. Doktor Kowal doprowadził do powstania wielu pracowni terapeutycznych, w których pacjenci mogli rozwijać swoje talenty i powracać do zdrowia. Szpital Babińskiego, jako jeden z pierwszych w Polsce, podejmował działania arteterapeutyczne. W r. 2003 z inicjatywy doktora Andrzeja Kowala powstało Stowarzyszenie Psychiatria i Sztuka, organizacja pożytku publicznego, której cele statutowe dotyczą rozmaitych działań i inicjatyw mających pomagać twórczym osobom z kręgu ryzyka psychopatologicznego. W Statucie jest także zapis o prowadzeniu badań naukowych z zakresu psychopatologii ekspresji, organizowaniu szkoleń i konferencji. Członkami Stowarzyszenia zostali lekarze, psychologowie, pracownicy Szpitala, artyści, ale także pacjenci. Prezydentem Stowarzyszenia został doktor Andrzej Kowal, który sprawował swe obowiązki do roku 2015. Ja złożyłam deklarację członkowską w roku 2007. Jestem także członkiem Sekcji Arteterapii Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego.

Kiedy otrzymałam polecenie zorganizowania studiów podyplomowych na Wydziale Sztuki Uniwersytetu Pedagogicznego, zaprosiłam do współpracy doktora Kowala. Skonstruowaliśmy od podstaw trzysemestralne studia, które zainaugurowane zostały w roku 2007 i trwały dwanaście lat, do momentu mojego odejścia z uczelni. Mieliśmy znakomity autorski program zarówno przedmiotów praktycznych jak i teoretycznych. Naszymi studentami byli głównie artyści, psychologowie, pedagodzy. Przyjeżdżali z różnych miejsc w Polsce, ale również z zagranicy. Ważnym uzupełnieniem tych studiów, które wówczas były w naszym kraju rzadkością, były organizowane przez nas międzynarodowe konferencje szkoleniowo-naukowe. W sumie było ich dziesięć, ostatnia odbyła się w roku 2020. Każdej towarzyszyła interesująca wystawa plastyczna i publikacja. Te coroczne spotkania gromadziły wybitnych polskich i światowych ekspertów, teoretyków i praktyków specjalizujących się w arteterapii, znawców i kolekcjonerów sztuki outsider art. Nasi absolwenci zdobywali wiedzę i doświadczenia pozwalające im z sukcesem podejmować pracę w szpitalach psychiatrycznych, domach pomocy społecznej, placówkach opiekuńczych i wychowawczych, prowadzić terapię w więzieniach.

Galeria sztuki Stacja Badawcza Outsider Art w Krakowie przy ulicy Kalwaryjskiej 29 powstała z pani inicjatywy. Widzieliśmy tam kilka wystaw, a jedna z nich była rezultatem warsztatów arteterapeutycznych. Jakie plany i nadzieje wiąże Pani z tym miejscem?

Po śmierci doktora Andrzeja Kowala w roku 2015 Walne Zgromadzenie powierzyło mi funkcję prezydenta Stowarzyszenia Psychiatria i Sztuka. O galerii, która byłaby miejscem prezentacji sztuki, organizacji warsztatów plastycznych, spotkań z pacjentami, wyświetlania filmów, biblioteczką gromadzącą książki o arteterapii i sztuce art brut, rozmawialiśmy z doktorem niejednokrotnie. Oprócz własnej bieżącej pracy artystycznej- udział w ponad trzystu wystawach zbiorowych, wiele prezentacji indywidualnych, zorganizowałam kilkaset wystaw artystów profesjonalnych i outsiderów, w tym kilka muzealnych. W roku 2012 byłam kuratorką międzynarodowej wystawy Światy równoległe w Muzeum Etnograficznym w Krakowie, gdzie na równych zasadach, bez podziałów pokazywałam dzieła profesjonalistów i outsiderów, w tym twórców, którzy nawet nie umieli czytać ani pisać. O miejsce na galerię nie było łatwo, trzeba pamiętać, że nie jesteśmy dotowani, utrzymujemy się ze składek członków, a naszą pracę świadczymy pro publico bono, dlatego wynajmowanie przestrzeni po cenach komercyjnych było niemożliwe. Tak dopiero w roku 2018 r. stając do kolejnego przetargu udało się pozyskać niewielki lokal. W Stacji Badawczej Outsider Art, bo tak została nazwana ta placówka przy ulicy Kalwaryjskiej 29 w Krakowie, realizujemy program artystyczno- terapeutyczno- badawczy. W ciągu dwóch lat zorganizowaliśmy szesnaście wystaw plastycznych, warsztaty dla grupy mieszanej, dyplomowanych artystów i outsiderów, konkurs dla twórców art brut, działania performatywne z udziałem znanych artystów, spotkania teoretyczne. Prowadzimy konsultacje dla osób twórczych dotkniętych rozmaitymi zaburzeniami klasyfikowanymi przez psychopatologię, prezentujemy ich prace, popularyzujemy twórczość. Jest tutaj miejsce dla artystów spoza mainstreamu, indywidualnych odkrywców i twórczych ryzykantów. Stacja Badawcza Outsider Art jest miejscem spotkań i wolontaryjnej pracy wspaniałych i oddanych ludzi, którzy poświęcają swój czas i energię na rzecz twórców niepełnosprawnych i szeroko rozumianej sztuki.

Prace powstałe podczas warsztatów arteterapeutycznych w Stacji Badawczej Outsider Art

Czy sztuka art brut, która jest jednak dość specyficzna, ma Pani zdaniem szansę nie tylko zaistnieć w naszym mieście, ale również zainteresować kolekcjonerów?

W Krakowie są kolekcjonerzy sztuki art brut. Należy do nich m.in. pan Leszek Macak, właściciel Galerie d’Art Naif na krakowskim Kazimierzu, z którego imponujących zasobów korzystają kuratorzy wystaw organizowanych w Polsce i poza jej granicami; ja również do nich należę. Znam również wiele innych osób, które z czystej miłości i fascynacji tym rodzajem ekspresji zgromadziły pokaźne zbiory. Art brut przestaje być pustym terminem. Kilka lat temu sztuka ta miała swą wielką odsłonę na Międzynarodowym Biennale w Wenecji wzbudzając podziw, zainteresowanie i niekłamane zdziwienie. Stacja Badawcza Outsider Art ma swą wierną publiczność, ale pojawiają się wciąż nowi goście zaciekawieni psychopatologią ekspresji. W mieszkaniach wielu z nich ściany zapełniają się tymi „dziwnymi” obrazami. To naoczny dowód na to, że prowadzona przez nas działalność ma sens.

To jest bardzo budujące dla teoretyków i organizatorów, ale przede wszystkim chyba dla artystów. Życzymy więc wszystkim wytrwałości w działaniach i mocy twórczej…

Otwarcie wystawy Adama Nidzgorskiego w Stacji Badawczej Outsider Art

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *